Menopauza to nie koniec świata! Lekarka mówi o seksualności po menopauzie
Pomimo dużej skali zjawiska temat wciąż jest uważany za wstydliwy i niechętnie podejmowany w gabinetach ginekologicznych – a jak podkreśla ginekolożka i perinatolożka zajmująca się także zdrowiem seksualnym kobiet, dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk, można temu zaradzić.
Nawet do 70 proc. kobiet po menopauzie może doświadczać różnych form dysfunkcji seksualnej: od obniżonego libido, przez trudności z podnieceniem, aż po ból podczas współżycia. Wskazują na to polskie badania wykorzystujące kwestionariusz FSFI (Wskaźnik Funkcji Seksualnych Kobiet). Pomimo dużej skali zjawiska temat wciąż jest uważany za wstydliwy i niechętnie podejmowany w gabinetach ginekologicznych – a jak podkreśla ginekolożka i perinatolożka zajmująca się także zdrowiem seksualnym kobiet, dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk, można temu zaradzić. Ekspertka dodaje również, że ten okres to nie koniec kobiecej seksualności: menopauza nie jest zakończeniem rozdziału zatytułowanego seks.
Problem, o którym się nie mówi
Kiedy myślimy o menopauzie, w głowie mamy głównie uderzenia gorąca, wahania nastrojów czy bezsenność. Rzadziej mówi się o tym, jak wygląda seksualność po przekroczeniu tej granicy.
Mimo ogromnej skali problemu pacjentki rzadko same z siebie zgłaszają problemy ze zdrowiem seksualnym w gabinetach ginekologicznych. Wiele kobiet odczuwa problemy z libido, podnieceniem, a gdy już dochodzi do stosunku, zdarza się, że jest on bolesny. Często zakładają, że tak już musi być, że życie po menopauzie tak wygląda i bliskość fizyczna nie jest już dla nich. Nic bardziej mylnego. Menopauza nie jest zakończeniem rozdziału zatytułowanego seks. To dopiero półmetek, a satysfakcję w tym zakresie można odczuwać do późnych lat życia. Dla nas jako lekarzy to wcale nie jest temat tabu. Wręcz przeciwnie: mamy odpowiednie narzędzia i jesteśmy po to, by takim pacjentkom pomagać. Dlatego nie bójmy się mówić głośno o swoich potrzebach – apeluje dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk, ginekolożka i perinatolożka zajmująca się także zdrowiem seksualnym kobiet.
Ciało, psychika i otoczenie
Dysfunkcje seksualne w okresie menopauzy rzadko mają jedną przyczynę. Współczesna medycyna rozważa je przez pryzmat modelu biopsychospołecznego, w którym nakładają się na siebie czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne.
Problem może mieć wiele przyczyn. Spadek stężenia estrogenów i androgenów w organizmie, zmieniony odczyn pochwy, zmiany w napięciu mięśni i innych struktur to tylko niektóre z nich. Ogromne znaczenie mają również występujące u pacjentki choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, otyłość, niedoczynność tarczycy czy depresja, a także leki, które kobieta przyjmuje, w tym leki przeciwdepresyjne. Poza czynnikami fizycznymi znaczenie ma również warstwa psychologiczna, czyli np. obniżony nastrój, lęk, niska samoocena, czasem także bagaż trudnych doświadczeń seksualnych z przeszłości oraz aspekty społeczne, takie jak jakość relacji z partnerem, zdolność do otwartej rozmowy, a także własne przekonania na temat seksualności po menopauzie. Na dodatek wszystkie te aspekty mogą się wzajemnie przenikać i wzmacniać, dlatego zdarza się, że do powrotu do pełnej sprawności potrzebne będzie interdyscyplinarne podejście – mówi ekspertka.
Jednym z najczęstszych, a wciąż najsłabiej rozpoznawanych powodów bólu i dyskomfortu w tym okresie życia jest menopauzalny zespół moczowo-płciowy (GSM, ang. genitourinary syndrome of menopause).
Objawy GSM to między innymi podrażnienie, suchość i pieczenie pochwy, bolesne współżycie, uczucie parcia na pęcherz, bolesne oddawanie moczu oraz nawracające zapalenia pęcherza moczowego. W tym przypadku czekanie z wizytą na odpowiedni moment jest szczególnie niekorzystne, ponieważ w przeciwieństwie do uderzeń gorąca i innych objawów menopauzy, które zwykle pojawiają się wcześniej, a z czasem słabną, objawy GSM rozwijają się później i stopniowo się nasilają. Szacuje się, że dotyczą około 65 proc. kobiet będących rok po menopauzie i nawet 85 proc. po sześciu latach – mówi dr Prządka-Rabaniuk.
Błędne koło
Zdrowie seksualne powinno być traktowane tak samo jak każdy inny aspekt zdrowia: wymaga uwagi, diagnozy i odpowiedniego wsparcia. Tu nie pomoże zamiatanie tematu pod dywan…
Często najpierw mamy do czynienia z problemem natury biologicznej, który wpływa na dyskomfort podczas zbliżeń. Kobieta, która doświadcza bólu podczas bliskości, może podchodzić do kolejnych prób zbliżeń ze strony partnera z niepokojem – to tak zwany lęk antycypacyjny, czyli strach przed bólem, zanim jeszcze on wystąpi. Ten lęk sprawia, że zaczyna ona unikać bliskości. Wówczas partner, który nie do końca rozumie przyczyny takiego stanu rzeczy, może odebrać to jako odrzucenie, chłód i brak zainteresowania. To rodzi napięcia między partnerami, a strach przed mówieniem o swoich problemach tylko pogarsza sytuację, co jeszcze bardziej nasila pierwotny problem. Tak zamyka się błędne koło, z którego trudno wydostać się samodzielnie. Dobra wiadomość jest taka, że można je przerwać. Pierwszy krok to rozmowa z partnerem i ze specjalistą – kontynuuje lekarka.
Na ten problem jest rozwiązanie
Największym błędem, jaki może popełnić kobieta zmagająca się z dolegliwościami intymnymi w okresie menopauzy, jest przekonanie, że nic nie da się z tym zrobić.
Mamy dziś naprawdę szeroki wachlarz możliwości terapeutycznych i to jest wiadomość, którą chciałabym, żeby usłyszała każda kobieta zmagająca się z tym problemem. Możemy zastosować miejscową lub ogólnoustrojową terapię hormonalną, sięgnąć po leczenie niehormonalne, nawilżacze i lubrykanty, a w niektórych przypadkach rozważyć zabiegi z zakresu ginekologii czy interwencję chirurgiczną. Terapię zawsze dobieramy indywidualnie, bierzemy pod uwagę wiek pacjentki, choroby współistniejące, oczekiwania i to, jak bardzo objawy wpływają na jej codzienne życie. Czasem jedna wizyta wystarczy, żeby ustalić pełny plan działania, czasem potrzebna jest też szersza, interdyscyplinarna współpraca z fizjoterapeutą uroginekologicznym, psychologiem albo seksuologiem. Takie spojrzenie z kilku perspektyw naprawdę pomaga trafić w sedno problemu – kończy dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk.
Nadesłał:
Małgorzata Urbaś
|



